.jpg)
.jpg)
Rok temu z Katką, Bogusiem i Michałem logowaliśmy się na Unigeo na Becvie. Tydzień temu w nocy w lesie na Becvie Krzysiek schował się za drzewami i udając nocnego leśnego stwora wyskoczył na nas z wrzaskiem. Za tydzień zaczną się komunie. Sprzedawcy wszystkiego zacierają ręce. Kiedyś tato powiedział mi, że dzieci nie powinny iść do komunii, bo nie rozumieją tego, po co idą i machinalnie wykonują to, co im ksiądz każe, tylko po to, by biec po prezenty. Ja prezentów nie dostałem prawie nic (5$ od babci, kupiłem klocki Lego - marzenie, helikopter policyjny za 4.50$). Dzisiaj stwierdzam, że to dorosłym lekko w głowach się powaliło, gdy widzę, jak komunia zamienia się w taki niby ślub, a kupowanie prezentów umożliwiają szybkie gotówkowe kredyty. Pięknych czasów doczekałem. Trudnych czasów doczekały nauki moich rodziców w opozycji do aktualnej sytuacji.
Pamiątka sprowadzona z obrazka na ścianie do opakowania czekoladek. Zjedz słodycze, baw się konsolą. Najzabawniejsze są te obrazki, gdy dzisięciolatek, czasem młodszy człowiek w maju goni na o wiele za dużym rowerze kupionym przez zapobiegliwego wujka - "dziecko w końcu urośnie". Tak, o ile się nie zabije, lub o ile rower dożyje odpowiedniego wzrostu swojego kierowcy.
Strasznie jesteśmy zabawni.