2009/08/27


ten blog. a ten nie.




• transfuzja po FireWire (IEEE 1394)
• Oława, godzina 22.06. Pacjent nie wykazuje reakcji na bodźce.
• Epikryza: padł dysk

Mały biały makbuk szybciej dogadałby się z tosterem.

2009/08/25

tak jest











Kryzys, bezrobocie, dewaluacja wartości. Fotografowanie telefonem lub dzwonienie aparatem. Wyjazd na festyn lub festiwal w telewizorze.

2009/08/23

o 22:44 mogę powiedzieć: to był piękny dzień

Od dawna nie byłem sam z Żoną na zwykłej niedzielnej wycieczce za miasto. To tym bardziej jest smutne, że w mniej niż godzinę jazdy autem (nie łamiąc przepisów) jesteśmy w Górach Sowich. Dzisiaj pierwszy chyba raz nie byliśmy świadkami załamania pogody...

...przez co cały czas mieliśmy widok na Wielką Sowę...

...a idąc po łąkach i pastwiskach udało się znaleźć istne "gniazdo" z tą chronioną (i piękną) rośliną. To dziewięćsił bezłodygowy. Jak nie z tego świata.

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się z Łagiewnikach, ale nieco się zawiedliśmy. Ot, był metalizowany grób.

Ale bliżej domu piękny kościół, w pięknym otoczeniu. I z chodnikami zrobionymi ze starych, poniemieckich grobów. Brawo. A Strzelin i granit za pół ceny tuż obok. I nie ma w dzisiejszym wpisie nic nadzwyczajnego. Ani nic super dla sztuki, ani opowiadania, ani super przekazu. Nic chodliwego w tych czasach - zwykłość.

2009/08/22


mój ulubiony budynek we Wrocławiu

2009/08/21

Jest takie pojęcie jak życiowa prawda. Życiową prawdą jest na przykład powiedzenie (dość kolokwialne i na wskroś wulgarne) o takiej treści: Kto się chujem urodził, skowronkiem nie umrze. Albo: biednemu zawsze wiatr w oczy. Taka mądrość.

Inną życiową prawdą jest to, że można być reporterem, albo można mieć być reporterem z szalem niezależnie od pogody. Szal gwarantuje dobry wizerunek. Szal pięknie się rozwija do słowa szalony. Szalony nie w złym słowa znaczeniu. Szalona może być miłość, szalone życie, porywające. Takie ma znaczenie szal.

Ze zjazdu na zjazd szkoły, przybywa noszących szal. W mediach co więcej informacji o fotografach, to nie mieć szalu staje się obciachem. Jak przyjechał na spotkanie jedyny czeski członek agencji VII, to miał szal i co chwilę wtrącał: you know..., a czasem ...anyway. Wielka postać, a skończyło się tak, że ludzie wyszli z żalem ze spotkania. W kiblu zawisła fotka (taka tradycja wernisażu jednego zdjęcia) wykonana temuż bohaterowi w czasie, gdy w nim był. Z podpisem: XX (tu imię i nazwisko bohatera), world famous photographer got his fucking piss here.

Życie jest tak urządzone, że na olimpiadach czasem sędziowie mają wątpliwości, czy biegaczka bijąca rekord nie jest facetem. W Polsce akcja taka się zdarzyła w latach sześćdziesiątych. Medal chyba cofnięto o ile pamiętam, a lekkoatletka okazała się być obojnakiem.

Feministki żądają równych praw. Dobra. Niech kobiety biegają razem z facetami. Albo mieszane drużyny futbolowe. Absurd. Stąd moim zdaniem feminizm jest idiotyzmem. Prosta logika może zabić każdą wzniosłą ideę. Tym bardziej, gdy od środka zaczyna w tej idei działać. Stąd bycie feministką budzi teraz uśmiech. Podobnie jak być artystą.

Życie też doprowadziło, że więcej zarabia fotograf ślubny w jeden weekend niż reporter wojenny po powrocie z rejonu konfliktu i sprzedanym materiałem. Gazety publikują (wyszło mi przez pomyłkę: bublikują - błąd, a jaki prawdziwy) dużo kiepskich fot. Dużo jest fotografów. Dużo jest szkół. Po szkole dużo jest artystów w szalach. A jak jest duża podaż, a popyt maleje - ceny spadają. Duża podaż w teorii ma doprowadzić do podnoszenia jakości przez wzrost konkurencji. Życie pokazuje, że czasem prosta logika zawodzi.

Nawet mnie.

Wpadliśmy wczoraj z kolegą na pomysł, by zrobić olimpiadę taką wszechsportową. Wszystkie dyscypliny na jednej płycie boiska. Każdy z każdym w swojej specjalizacji. Mecz absolutny. Piłkarze, szachiści, dżokeje, ciężarowcy, judocy, biatloniści, a z autów wyrzucają łucznicy i szermierze. Wygrywa trzech, którzy przeżyją. Włącznie z końmi. Równość, to równość.

A na trybunach jedwabne szaliki powiewające nad rzędem białych elek.

2009/08/20

śmierć balona. zwłoki na stacji kolejowej. tak się kończy patos.

2009/08/18

mam boskie oczy

Dostałem dzisiaj prezent. Ciemne okulary, tzw lennonki. Mają ciemne szkła, a w nich metodą jakąś nowoczesną (hologramową??) narysowana postać Chrystusa. Chciało by się rzec: Rany Boskie!. Tak, tak nawet powinno się rzec. Zapytałem, jak prezentująca mi je osoba stała się ich posiadaczem. Odpowiedź bardzo adekwatna do powyższego zawołania. Otóż na jednej z podwrocławskich wsi do szkoły ksiądz przyniósł tych bryli pewną ilość. Chciał, by trafiły one do dzieci. Dyrektorka nie zgodziła się na to i jakoś te wzorowane na Lennonie oprawki dla świętych obrazków wypłynęły i jedne z nich mam ja. Dzisiaj na onecie czytałem, że Kościół liczy ilość strat. Że i tak na tle Zachodniej Europy jest super (bo np. Niemcy mogą o takim procencie wiernych pomarzyć), ale sumarycznie jest tragicznie. Z tymi brylami było by jeszcze bardziej, bo dzieci wpadały by pod auta. W tych brylach nic nie widać. Tak nawracane dziatki cierpiały by też na poważne wady wzroku, bo nie da się zakomodować oczu w jednym punkcie. Ale za to wiem już jak świat widzi osoba po kwasie, bo nigdy go nie brałem, ale tak z opisów to wyglądało dość blisko.

Ile w tym symboliki. Ksiądz do szkoły niesie bryle. Ciemne bryle - bo to lans (przed 1998 rokiem nazywano to szpanem). Bryle w formie nawiązują do ikony Lennona, a jednocześnie do Chrystusa - podstawy wiary. Połączone razem dają efekt jak po kwasie.

Szanowny anonimowy księże, to chyba nie jest najlepszy sposób na wzrost ilości powołań czy obniżenie średniej wieku wiernych.

Przeczytałem też na onecie coś, o czym myślę od dawna. Otóż Polacy stają się wierni wtedy, gdy wszystko inne zawodzi. Zabór, okupacja, komuna. Niemoc daje moc Bogu. Kończy się zniewolenie, Bóg idzie w kąt. Dlatego w Czechosłowacji kościoły były zabite deskami. U nas, gdyby tak zrobiło SB, to 1989 rok zdarzyłby się w dwa dni po takiej akcji.

Na prawdę, jesteśmy wielce dziwnym narodem.

Ale jeszcze dziwniejsze mamy lipy na wioskach.


Tak koledzy od piwa pod sklepem urządzili swojego piwnego kompana. To ładny obrazek.

2009/08/17


Wymyśliłem dzisiaj nazwę dla swojej firmy, którą jak dobrze będzie - to odpalę w połowie września. Nazwę znalazłem po dobrych dwóch godzinach walki w poszukiwaniu wolnej domeny.

Obrazek z kategorii trudnych landszaftów wykonany wczoraj na rewerowym spacerze. Rower teraz traktuję jako nagrodę za codzinne bieganie. Od poniedziałku do soboty biegam, w niedzielę - rower.

Słowem na dzisiaj jest wyraz "dystans". Dystans jest bardzo ważny i widzę po odbiorze trudnego landszaftu, jak mało go jest w narodzie (dystansu). Oby było więcej.

W ramach uśmiercania Lokalnego Artysty poprosiłem kilku zaprzyjaźniony... muszę kończyć. Burza.

2009/08/14

Drezno | Dresden | foty z 2005 roku.



...w którym chciałbym na stałe żyć. to nie kwestia lepszych perspektyw, lepszych ludzi itp. po prostu jest dla mnie doskonałe. czyste. jest duże, a nie ma w nim ludzi. jest podobne do Wrocławia, ale czyste ma lepsze drogi. jest Zachodnie, a jakoś czuć w nim jeszcze Wschód. dawno temu z Andrzejem Marczukiem rozmawialiśmy, że gdzie się nie wyjedzie z Polski, to światło jest ciekawsze, niż to w kraju. zauważyłem nie raz. do Drezna (bo o nim mowa) mam trzy godziny jazdy autem. żal mi być tam tak rzadko. ale to pozwala zauważyć lawinowe zmiany. kiedyś, w czasach DDR'u żyło tam 700 tyś. mieszkańców. teraz jest ponad połowa mniej. blokowiska i osiedla (tzw Nowe Budownictwo) zamiast się rozrastać, są wyburzane. jaka piękna alegoria do Einstuerzenden Neubauten? i masa zabytków, architektury godnej stolicy jak Budapeszt czy Praga. magia na każdym kroku. ja lubię stare willowe dzielnice. takie podobne jeszcze do Ołtaszyna czy Krzyków. część domów opuszczona i zarośnięte parcele i dizajnerskie budki telefoniczne T-Online. Mury rodem z sowieckich koszar jako tło dla Bentley'ów czy Phaeton'ów, produkowanych tu w szklanej fabryce, która powstała chyba dlatego, że Ferdynandowi Piechowi spodobał się film Charlie i fabryka czekolady. Parowce na rzece i piękne okolice. to chyba miejsce dla mnie. i antykwariat z dwoma egzemplarzami Unformen... Blossfeldta.