2013/08/23

DK 94 i słabe ogniwo


Bezlitośnie. Wiadukt w Oławie, który "przenosi" auta jadące drogą krajową 94 nad torami, jest w stanie chujowym. Lokalne władze co chwilę straszą jego zamknięciem i różnymi pomysłami - wyburzyć, wyremontować... W tym roku już wszyscy czuli nawet wstrząsy od eksplozji kruszących jego wątłe filary. Gówno. Wiadukt zamiast remontu dostał nową farbę na barierce. Ci, którzy jadą po nim (w sensie przejechania po nim autem) klną, że każde łączenie powoduje wypadanie plomb. Ci, którzy zejdą pod niego dziękują losowi, że żyją. To co widać na zdjęciu to rozpadająca się skorupa, którą na przełomie lat 80 i 90 założono na sypiące się filary. Skorupę można odłupywać palcami. Całe szczęście początkujący graficiarze wylewają tony farby rok rocznie, więc jakoś ten kiepski beton zabezpieczają. Fajne są stalaktyty pod tym wiaduktem, niektóre mają ze 20 cm. Pod nimi w miejscach, gdzie jest beton czy asfalt można już dostrzec 2-3 cm stalagmity! Jak nie chcesz jechać do Kletna, to zapraszam pod oławski wiadukt. Nie ma szczątków niedźwiedzi jaskiniowych, ale czasem da się trafić jakieś inne skamieliny.

Oławskie absurdy przypominają mi pewien bardzo ładny dowcip o cudownym jeziorku. Kto do niego wszedł i zanurzył część ciała cierpiącą na jakąś dysfunkcję, temu w mig ona ustępowała. Ślepcy odzyskiwali wzrok, impotenci - płodność, itp. Wjechał facet na wózku inwalidzkim, zanurzył się cały. Wyjechał i krzyknął - O kurwa! Nowe opony!