2013/01/27

poradzieckie









Dzisiaj jeszcze chwila zajmowania się poradzieckimi śladami. To obłędne - po-pruskie, po-radzieckie... Wszystko jest "po". Jak już się zrobiło polskie, to się wszystko rozpieprza albo zalepia banerami. Działania sprajem zakrawają przy tym na prace konserwatorskie. To szkice z cyfry, najlepsze poszły na film. Od 12 lat fotografuje te resztki. Straciłem już wiarę w to, że ludzie zaczną cokolwiek rozumieć. A nawet jest gorzej, ale o tym następnym razem.

3 comments:

Anonymous said...

A co mają rozumieć? Powinni te rudery albo zagospodarować, albo wyburzyć i finito. Szukasz "tematu" na siłę... a powoli zaczynasz się zmieniać w soc-propagandzistę jak trabanciarz Wilczyk. Wielka szkoda, bo pamiętam Twoje, skądinąd znakomite, "wiejskie portrety"...

Wojtek Sienkiewicz said...

Uwielbiam anonimowe komentarze. Nie zmieniam się w soc-propagandzistę i takie pojmowanie tego wpisu to nic innego jak brak rozumienia jego samego. Temat powstał na zlecenie wydawnictwa. Co innego, że interesował mnie (ten temat) od zawsze i pierwszy zamknięty cykl z 2003 roku dotyczył właśnie owych koszar o trudnej historii. Wilczyka bronić nie będę, bo jest dorosły i sam się obroni, choć pewnie oleje przytoczony epitet.

Wojtek Wilczyk / hiperrealizm.blogspot.com said...

"Soc-propagandzista"... Łoł! Nawet nie wiesz Wojtek, jak bardzo czuje się zaszczycony, hihihi...