

























Nie robiłem fot z powrotu, gdyż film mi się skończył i nie lubię fot z powrotów. Wkleiłem się w fotel drugiej klasy pociągu pospiesznego z książką biograficzną i zalegałem niecałe siedem godzin do domu. Prawie domu. Nie było pociągu lądującego w Oławie od razu. Nie jak kiedyś.
Nie mam też fot z akcji zakupu biletu, a szkoda. Godzinę trwało dostawanie się z końca Wilanowa do Centrum. Najpierw kierowca nie chce wydać ze 100 zł, potem jak już puścił i powiedział, że "firma stawia", to automat biletowy metra nie przyjmował 100 zł, a nie było mowy o płaceniu kartą. W kiosku też nie. Strasznie prowincjonalnie. I za taką myśl wsiadając do auta Agaty kolanem chciałem zrobić dziurę w burcie samochodu i do dzisiaj boli.
Musze z tych fotek wybrać coś do dziennika mojego żywota... nie wiem co jeszcze.
Nie mam też fot z akcji zakupu biletu, a szkoda. Godzinę trwało dostawanie się z końca Wilanowa do Centrum. Najpierw kierowca nie chce wydać ze 100 zł, potem jak już puścił i powiedział, że "firma stawia", to automat biletowy metra nie przyjmował 100 zł, a nie było mowy o płaceniu kartą. W kiosku też nie. Strasznie prowincjonalnie. I za taką myśl wsiadając do auta Agaty kolanem chciałem zrobić dziurę w burcie samochodu i do dzisiaj boli.
Musze z tych fotek wybrać coś do dziennika mojego żywota... nie wiem co jeszcze.
1 comment:
najs słoneczko na emilii
Post a Comment