2009/04/17

Statyw chciał mnie zabić

Właściwie nie statyw, a głupota. Dzisiaj w czasie focenia kotleta w fabryce trzymając w jednej ręce aparat, z wiszącą na ramieniu torbą chciałem złożyć nogi statywu, tak do siebie. Trzymałem go przy korpusie, od którego odchodzą nogi i palec (ten od faków) miałem dokładnie pod zawiasem nogi. Nogi oczywiście na pełnej długości i składałem je nogą, która ma pewne opóźnienia w stosunku do rąk i mózgu. Tym bardziej mojego. Pani, co mnie oprowadzała zapytała 3 sekundy wcześniej, czy mi pomóc. Jasne, dam sobie radę. I tak sobie dałem, że jutro na weselu u Ziubrów będę robić za E.T. - mój dotyk odwlecze kaca na 3 doby.

3 comments:

Robert said...

Auć.

Tomasz Rykaczewski said...

chlopaki nie placza, wez sie w garsc

Lokalny Artysta said...

już to rozchodziłem, jest ładnie. fiolet