2012/02/07

35/365@33





Na szybko - Opole tam i powrót.

Dzisiaj pobieżnie oglądałem swój egzemplarz nowej książki Rafała Milacha - "W samochodzie z R". W sieci jest tyle informacji na jej temat, że nie będę tu jej recenzował. Kolega, któremu ją poleciłem (właściwie nie "ją", ale "to" o czym za chwilę), powiedział, że on nie lubi tych fot, więc nie kupi. Nie chodzi o foty moim zdaniem. Ja ich też nie lubiłem w pierwszym zamyśle, który Rafał opublikował przy okazji IS NOT (już nie pamiętam źródła). Ale całość, w tej oprawie robi wrażenie, ale nie nazwał bym tego książką. To jest - na tę chwilę dla mnie - jakiś obiekt, który jest publikacją, ale nie wiem, czy to książka w tradycyjnym rozumieniu. Bezpieczniej się czuję jednak z "obiektem", ale nie "książka artystyczna" jak u Eugeniusza Józefowskiego. Nie jestem zwolennikiem nieoprawionych knig, przygotowanych do wklejenia okładki, ale bez niej. Tu pierwszy raz mi to gra. I nie roztrząsam, czy materiał zdjęciowy jest git, czy nie, czy sam projekt, pomysł uratował foty, czy nie - w dupie to mam. Ta publikacja jest w całości dla mnie świetna. Każdy jej detal jest jej potrzebny.

1 comment:

jan zbendny said...

Tez przymierzałem sie do "W samochodzie z R", przymierzałem sie również do "7 Rooms" (nawet do tej wypasionej limitowanej z printem) ale na razie jakoś nie mogą się załapać na moją półkę, przegrywają z zagranicznymi pozycjami. Może jednak się w końcu skuszę...