


Trochę dzisiaj było zimno - wytrzymałem 3 foty. Nie wiem, jak bracia Bisson z dużo mniej poręcznym sprzętem radzili sobie wchodząc na Mount Blanc w 1962, z zestawem do mokrego procesu kolodionowego (wtedy to służyło precyzji obrazu, a nie jak teraz - spierdolizmowi).
Dzisiaj zabrałem się za obfocenie resztek oławskich murali - mało ich już, a i te, które pozostały - już raczej mogą służyć do zabawy w skojarzenia. Ale lepiej późno, niż wcale. Dwa już mam, na pozostałe dwa - trzeba poczekać na inne światło.
4 comments:
Pożyczam definicję "spierdolizmu" ;)
a w tekście masz literówkę.
POZDRO/WW
Ciesz się, zanim ACTA nam blogi zajmie. Literówka? U mnie? Nimożliwe ;)
'spiedolizmowi'
(F)AKTA nie się ciągnie...
spiedolizm i mnie sie podoba...hmmmm
Post a Comment