2009/04/11

świątecznie

Normalnie powinienem tu napisać życzenia, ale tego nie zrobię. Dzisiaj wymyśliłem kilka rzeczy. Jedną z nich jest pomysł na zobrazowanie pewnego zjawiska, dość dziwnego i charakterystycznego dla kraju w środku Europy, który stał się dość atrakcyjny dla bogatych i dla biednych - tak teraz mi się wydaje, ale pewnie za kilka lat to wyobrażenie czy towarzysząca mu emocja zmieni się. Otóż w okolicy mojego miasteczka jest pewna mała wieś, na granicy województw Dolnośląskiego i Opolskiego. W okolicy tej wsi pewien Niemiec wydzierżawił około 200 ha ziemi podzielonych na dwa pola. w 2007 r. z pomocą lokalnych pracowników przygotował uprawę szparagów kosztem około 2 mln EUR (tak ludzie mówią). Mieszkańcy wsi byli zadowoleni, że mają płacone jak w Niemczech na sezonowych pracach, a tyłka z ojcowizny nie ruszają. Niemiec jednak chciał taniej. W tym roku będzie pierwszy zbiór z tej plantacji. Polaków nie ma. Niemiec zbudował kontenerowe osiedle. Na osiedle przyjechały już pierwsze autobusy z pracownikami z Ukrainy i Rumunii. Mała wieś, z około pięćdziesięcioma trzema domami w kilka godzin podwoiła ilość swych mieszkańców. Nie wierzę, że nic się nie wydarzy. Wkurwieni tubylcy i ludzie daleko od swoich domów. Jak dla mnie to tykająca bomba. Niech jedna rzecz tam zginie czy jeden potknie się na drugim, to będzie dym. Jedak istotą tej myśli jest to, że jak się zmienił świat, że Niemiec na Polskiej ziemi uprawia szparagi rękoma Ukraińców i Rumunów. Dlaczego? Mam swoją teorię. Polacy są za drodzy. Przeciętna niemiecka rodzina ma już tylko 2 razy więcej pieniędzy niż jej polski odpowiednik (w 1992 roku różnica była ośmiokrotnie większa na korzyść Niemców). Żadna wieś w Niemczech nie pozwoli na napłynięcie w jedno miejsce na raz takiej ilości obcokrajowców. W Polsce wynajem ziemi na kilka lat jest pewnie z miliard razy tańszy niż w Niemczech. 

No i chcę to pokazać na jednej focie z Autobiografii. Cały ten wywód. I jak? No pytam tych, co mówią, że fota sama się obroni. Powiedzą: esej. Ja mówię: gówno. Nie esej, a jeden obraz. Obraz obroni się sam, a nie fota. Obraz, czyli w moim przypadku fota i tekst. Jutro to naszkicuję i wrzucę na blog.

Inna mańka. Dużo myślę nad sensem życia, gdy wykonuję monotonne i znienawidzone czynności. Nie mam ich wiele w życiu, ale kilka jest. Najgłupsza to przewietrzanie trawników, ale teraz mieszkam w bloku, więc nie mam swojego i nie muszę go przewietrzać. Druga czynność to zmywanie naczyń. Obie można zautomatyzować, ale jakoś mi nie po drodze ze zmywarką. Dzisiaj doszło do mnie, dlaczego Monika Richardson odnosi taki sukces w tefałenowskim Tańcu z Gwiazdami. Otóż TVN chce udowodnić, że gwiazdy z TVP dopiero wtedy stają się supergwiazdami, jeśli zadba o nie TVN. Stąd wysyłanie sms'ów jest w kij dmuchał. Co innego było w poprzedniej edycji z Anną Popek. Idąc za słowami Kuby Wojewódzkiego z porannego programu Eski Rock: TVN musiał wydać miliony złotych na produkcję jednego odcinka Tańca z Gwiazdami, by udowodnić, że nikt nie lubi Anny Popek.

Świat jest zły i zepsuty. Telewizja kłamie, a ludzie wierzą w to co widzą, a już nawet nie w to, co chcą, bo mają za mało chęci, by zachciało im się chcieć.

5 comments:

J said...

dlatego nie warto ogladac telewizji
jedynie miedzy 22-23 ewentualnie 2-3 tvn24 bo oni zawsze mowia prawde
tylko nie jak Ci mlodzi sa na antenie bo oni maja slabe dowcipy

marcin said...

mądre

Sylw said...

dobry temat

nika said...

"Świat jest zły i zepsuty. Telewizja kłamie, a ludzie wierzą w to co widzą, a już nawet nie w to, co chcą, bo mają za mało chęci, by zachciało im się chcieć."
Dla mnie sedno. Z drugiej strony - nasz wolny wybór, czy zrobimy COŚ żeby nasz własny świat był dobry, czy zły..

Tomasz Rykaczewski said...

Powoli a raczej szybko zapominamy jak jezdzilismy na wycieczkami do Berlina w czterech parach dzinsow...