2009/02/10

konstrukcje niestabilne







Pierwszego lutego 2009 roku Lokalny wyszedł rano z pustego domu. Niedziela. Żona i Potomek Lokalnego w szpitalu. Żona czwarty dzień po porodzie, Potomek czwarty dzień na świecie. Spadł śnieg, były chmury. Głęboko koncepcyjno-analityczny umysł nakazał przeprowadzenie analizy zachowania. Post-analizy. Życie Lokalnego miało się zdestabilizować. Czy to przypadek, że ruszył za płot na działki? Może i nie, bo to przecież tego dnia pogoda w końcu pozwoliła zrealizować jego zamysł. Czyżby przypadki się zdarzały?

Może. Wyszło nie wiadomo po co Słońce zza grubej i równomiernej warstwy chmur, które uczyniły poranek tak miłym dla oka. Ulubiona Erbetka na statywie ulubionej marki innej niż Manfrotto na luźnej głowicy Manfrotto. Śnieg zaczął lepić się do butów. Dzwoni telefon: Przyjedź po nas. Możemy iść do domu.

Konstrukcja okazała się niestabilna. Pozornie. Ustabilizowała się. Głęboka metafora momentu przejścia znaleziona na ogródkach P.O.D. Chemik w Oławie.

Pojawienie się zakładanej niestabilności jest w sumie stabilnością.

4 comments:

andrzejmarczuk said...

nudne te domki... zacznij robic cos o zyciu :) trzymam kciuka!

Lokalny Artysta said...

no jak domek nie jest o życiu...

ban said...

wszystko jest o życiu, tak troche

Lokalny Artysta said...

czyli jak trochę wszystko jest o życiu to nie ma czegoś co o nim nie jest, czyli domki są o życiu. Tak trochę.:)