

Wczoraj we wsi był festyn i mała strefa kibica. Żal, że nie wyszedł ten mecz. Pocieszeniem była wizja budzika budzącego mnie o 6.00 w niedzielę, by zapakować się z rowerem do auta, pojechać po Zbyszka i udać się za Strzelin do Białego Kościoła. Tam był plan, żeby sprawdzić, czy nasza kondycja ma się dobrze w porównaniu z wrześniem ubiegłego roku.



fot. NN
I kondycja ma się dobrze. We wrześniu start w rajdzie. O ile znajdę o nim informacje, że się odbędzie.
No comments:
Post a Comment