2010/11/24

brzydcy





Byłem dzisiaj na akcji w Studio BWA na Ruskiej. Dowiedziałem się, że niektórzy myślą, że jesteśmy brzydcy. Mało tego. My jesteśmy brzydcy, a ci, którzy nam mówią, że jesteśmy ładni - to oni prawdopodobnie mają zaniżoną samoocenę. Wszystko jest absolutnie względne. Im bardziej zaczynam to rozumieć, tym mniej chce mi się zdobywać nowe doświadczenia do analizowania. Z czasem zaczynam rozumieć to, że w pewnym momencie następuje pewne zabetonowanie - ilość wiedzy, albo bardziej pewnych doznań jest już tak wielka, że nie mam ochoty na śledzenie rozwoju wypadków. Resztki przytomności używam jako noża, którym odcinam zdobyte doświadczenia i zaczynam je analizować już przez nie same. Nie odnoszę do nowych lub możliwych nowych ekscytacji lub emocji (ekscytacja to emocja).

Nie chce mi się już nic rozpatrywać. Jutro mogę podważyć dzisiejszy dzień. Każdą wyprowadzoną teorię, każdą treść mogę obrócić w głupstwo. Dlatego tak ważne jest to co "tu" i "teraz". Bez tego zrozumiem nic. Ale tego, co "tu" i "teraz" nie zrozumiem bez obalonych "tam" i "wtedy".

5 comments:

Sara said...

Fajnie, że zmieniła się wystawa, koło poprzedniej nie dało się (mi) przejść, i nie jest to komplement.

Każdy chyba przesiewa doznania. Gdybym dopuściła wszystko (mocno to przesadzone oczywiście), to wyszedł by mi pełen analizowania, iście filmowy strumień świadomości kilkupiętrowy zresztą. A tego staramy się chyba uniknąć.

O ile nie robimy akurat jakiegoś filmu czy coś, oczywiście.

Lokalny Artysta JR. said...

"punkt widzenia zależy od punktu siedzenia" - przy takich brakach czasu, jakie mam teraz (więc w teorii mniej czasu na "trawienie"), chciałbym chodzić na wszystkie wystawy (nie wernisaże, ale wystawy). Ale to odczucie, a nie jakaś potrzeba. Masz rację. Oczywiście widzę na imprezach wiele tych samych twarzy, ale to już ich problem. Są jednak tacy, co potrafią:) tylko ciekawe ile mają pożytku nie licząc pokazania się w nowych rajbanach i rękawiczkach bez palców:)

Sara said...

Jakiś tam pewnie mają, skoro chodzą. Śmieszyło mnie to i dobijało zawsze.

Lokalny Artysta JR. said...

tak, śmieszenie i dobijanie. Martwię się tylko czasem, czy z każdym takim "mnie dobijaniem" i "mnie śmieszeniem" nie jest we mnie mniej człowieka. Kiedyś usłyszałem od kogoś, kto na emocjach zna się bardzo dobrze, że nie lubimy w innych tego, czego nienawidzimy w sobie. to by dowodziło, że hipokryzja jest w każdym.

Sara said...

Jasne!:)