2010/09/07

jutro obrona





Mam stres dalej. Pomimo ogłoszenia o jego oddaniu - a teraz nawet propozycji, że zapłacę za jego odebranie - stres się zagnieździł i właśnie muszę go ogłuszyć. Nie wiem czym. Może myślą, że jutro będzie mi źle, jak dam ciała na obronie. Nie, nie, trzeba myśleć pozytywnie: przecież świat się nie zawali, jak się nie obronię. Nie kurwa! P O Z Y T Y W N I E ! Aha, no dobra. Przecież jutro o tej porze już będę po. Tylko czy aby na pewno?

3 comments:

Joe's blog said...

TRZYMAM KCIUKI, PLUJE ZA RAMIE, KLUPIE W DREWNO...
:-)

galazinka said...

Ja dostałam małego, symbolicznego kopa w tyłek od siostry przed obroną :P Pomogło. Polecam :P
Może jak dostaniesz dużego, to będzie jeszcze lepiej :D

Bo said...

trzymam sutki