2010/07/08

synku...


O rany, Synku, gdzie my mieszkamy. Szkoda, że nie zobaczysz jak wygląda miasto bez plakatów, reklam z litrnictwem, które z liternictwem nic wspólnego nie ma. Te kolory, branding, wielość kształtów. Można się zapaść pod ziemię od rażenia tej masy wiszących śmieci. Ma to coś wspólego z hinduskimi autobusami z Naszynal Dżeografik. Rozwoj po wyzwoleniu przypomina mi regres do slumsów miast Południowej Ameryki. Wszystko może się przydać. Stąd urzędy mają na tablicach ogłoszeń wydrukowane kartki pełne Comic Sans. Stąd panie z marketingu firmy od przypraw wybrały krój z 1880 roku jako hiper nowoczesny zamiast młodszej o 80 lat Helvetici. Może to tylko 80 lat, ale ile byście dali, żeby żyć o 80 lat dłużej? Czy to dalej tylko 80 lat?

I jak tu nie być malkontentem. Synku, skąd Ty będziesz wiedział, jak wygląda Twoje miasteczko? Czy Ty też będziesz trwonić teraźniejszość w pogoni za przeszłością?

2 comments:

lukaszbiederman said...

reklamowe śmietnisko na ulicach, w gazetach, w eterze RTV.. też tym rzygam.
a największą paranoją tego reklamowego, gównianego rynku jest to, że koszt tego chłamu pokrywany jest z każdej rzeczy, którą kupujemy. czyli przepłacamy a w zamian bombardują nas całym tym śmierdzącym chłamem. błędne koło. cały reklamowy rynek pracy do zwolnienia !!!

* said...

Dzięki, Łukasz, dzięki. od 12 lat pracuję głównie jako grafik :>