

Dzisiaj przejechałem się rowerem KOŁO domu. Traktor mnie nie dziwi. Fastfood już też. Jak przypomnę sobie, jakim przeżyciem było dla mnie w 1993 roku spożywać hamburgery w fastfoodzie (tej samej marki) w Hamburgu, to ogarnia mnie przejmujące odczucie, że minęło bardzo dużo czasu od tamtego momentu. Jeśli dodatkowo przypomnę sobie, że dwa miesiące poźniej otworzono pierwszy tej marki fastfood we Wrocławiu, i że mój kolega ze swoimi nowobogackimi rodzicami po niedzielnej sumie pod nylonowym krawatem zamiast spożyć rosół w domu - wcinali bułki z kotletem stojąc w kolejce do kasy, która nie wyrabiała się z obsługą... i że bułka kosztowała tyle, co 1/10 dżinsów 501. I że te dżinsy - moje pierwsze wtedy tej marki - kosztowały 1.140.000 zł... Teraz podstawowa bułka kosztuje znacznie mniej, dżinsy znacznie więcej.
Morał: wcinaliśmy jako społeczeństwo tyle bułek, że tak nam się rozrosły tyłki, że nie możemy się wbić w klasyczne dżinsy. Żeby utrzymać produkcję dżinsów producent musiał podnieść cenę.
Proste.
3 comments:
A wiesz, byliśmy tam wczoraj z żoną. Wracaliśmy z Opola i zachciało jej się szejka, a to był pierwszy MD jaki napotkaliśmy. Ten od strony Oławy otworzyli dopiero 4 dni temu...
P.S. W tym miejscu pierwszy raz w życiu widziałem bezwodne i bezwonne pisuary. Przeczuwając jakiś podstęp wysikałem się do zwykłej muszli ;)
Ze spodniami to też coś jest na rzeczy, ostatnio wszystkie mi się przecierają na dupie. Chyba za dużo siedzę :)
Prawdziwych pięćset jedynek już nie ma... parara
nigdy nie było. To wszystko jest z fabryki dywanów w Kowarach:>
Post a Comment