2009/07/10



Dzisiaj w tramwaju jechałem w ścisku. Linia 22. Na przystanku na dawnym placu Pierwszego Maja (obecnie plac JP2) zrobiło się luźniej. W pewnym momencie usłyszałem akordeon. Jakaś melodia, taka niby poważna, ale zagrana po pijacku. Wydawało mi się, że tylko ja to usłyszałem, bo nikt jakoś nie reagował i każdy miał dokładnie ten sam - żaden, obojętny - wyraz twarzy. Pomyślałem, że może ktoś ma taki dzwonek w telefonie, bo akordeon mały nie jest i można go dostrzec. Gdzieś w zakamarku przy wyjściu za "dużą" panią zobaczyłem fragment instrumentu. Brak reakcji u ludzi stał się jasny. Młoda romska dziewczyna, jakoś na oko szesnastoletnia grała nieporadnie na instrumencie, ale jej uroda spokojnie nadrabiała brak talentu. Do akordeonu przyczepiony na druciku kubek z tworzywa sztucznego. Pusty. W kieszeni mam 5 zł i 1 zł. Na czuja wyłapałem zeta i trzymam go kurczowo. Nikt jej nie wrzucił pół blachy nawet. Nie wiem czym się kierowałem, ale coś mnie hamowało przed wrzuceniem jej tej złotówki. Ona już wiedziała, że mam dla niej jakieś pieniądze i przystanęła i widziałem, że nie odpuści. Wyszarpałem - niby zaskoczony - z kieszeni rękę ze złotówką i wrzuciłem ją do kubka. Akurat tramwaj zatrzymał się na Młodych Techników. Ludzie patrzyli na mnie jakoś tak wrogo, że chciałem wysiąść. Chwilę wcześniej czytałem Autobiografię Helmuta Newtona właśnie w momencie, gdy wspominał czas Kryształowej Nocy i nienawiść, jaką Naziści darzyli Niemców pomagającym Żydom.

Równie dobrze może być tak, że ta żenada w oczach pasażerów to tylko projekcja mojej wyobraźni. Ale dlaczego nikt nie wrzucił ślicznej dziewczynie - może w łachmanach, ale ślicznej - reszty z biletu z automatu? Albo żółtych choć? Bp będzie ich potem więcej? Bo brudna? Bo za ładna? I dlaczego dusiłem tego zeta, mimo chęci oddania go żebrzącej (no grała, więc wykonywała pracę, ale nie była to "dobra robota").

Mógłbym pokusić się o twierdzenie, że każdy może mówić o tolerancji, wartościach chrześcijańskich itp. Ale jako tłum, grupa - jesteśmy uprzedzonymi ksenofobami. Ale nie chcę w to wierzyć i nie zgadzam się na to.

Video niezwiązane z porankiem. Po prostu znalazłem je, a grupę COIL lubię na równi z Neubauten.

7 comments:

pacjent said...

Dając tym dzieciom pieniądze na pewno im nie pomagasz, przyczyniasz się zazwyczaj do ich żebractwa. A ksenofobia to duże uproszczenie

camelek said...

W rzeczy samej ksenofobia z żebractwem nie ma nic wspólnego.
Tak samo nie daje się Romowi złociaka jak nie daje się go polskiemu żulowi na wino czy Niemcowi na porschaka.
A poza tym, dziecko miało na pewno mniej niż 18 lat i pracować ciężko nie powinno zwłaszcza w cywilizowanym kraju (podobno). A noszenie akordeonu to ciężka praca – wiem coś o tym bo jak miałem naście lat to się takiego kloca dość na nosiłem z koncertu na koncert.

Lokalny Artysta said...

wiecie co. mam to w dupie. nie powinno się jeździć autem w terenie zabudowanym więcej niż 50km/h. Drogi Pacjencie - nigdy nie jechałeś 55km/h?

Ksenofobia nie jest uproszczeniem, jest stanem faktycznym. Polacy są ksenofobicznym społeczeństwem. Jesteśmy tak samo ksenofobiczni jak każde inne społeczeństwo, bo ksenofobia jest naturalna dla naszego wychowania. Zaczyna się od dzieciństwa. Białe - dobro. Czerń - zło. Jak nie będziesz grzeczny to Cyganka Cię ukradnie. Dodaj to tego kawały o Żydach, Murzynach, Polaku, Tusku i Niemcu... masz arsenał pogłębiania ksenofobii. jeśli chodzi o użycie słowa ksenofobia to tak, to jest uproszczenie. Tak samo jak znak leżącej ósemki jest uproszczonym zapisem nieskonczoności.

Lokalny Artysta said...

Tusku | Rusku - tak miało być, ale ponoć przypadki się nie zdarzają.

camelek said...

Wiesz co - ale to sami Polacy siebie wychowują w „ksenofobiźmie”. Kompletnie bezmyślnie zresztą. Tak samo bezmyślnie jak przekraczanie o 5km/h prędkości – „bo przecież nic się nie stanie...” – bo i racja – nie stanie... w tym miejscu gdzie powinien jak będzie hamował – tylko stanie 1m dalej – tam gdzie będzie leżała na drodze np czyjaś głowa.
Sam mam teraz doświadczenie - bo siostrzeńcom staram się tłumaczyć wszelkie stereotypy, które są im pakowane kompletnie bezmyślnie przez babcię i dziadka (bycie kradzionym przez cyganki, bycie zgwałconym przez homoseksualistę, bycie pobitym pałką przez policjanta jak będziesz niegrzeczny).
Potem taki smark jak się rodzicom zgubi to zamiast szukać policjanta i się do niego zgłosić o pomoc - będzie się przed nim chował.
Ale przypadek, który opisałeś z cyganką w tramwaju to moim zdaniem nie jest przykład ksenofobii – zwyczajnie znieczuliliśmy się trochę na żebrzące cygańskie dzieci, które są wysyłane (albo i nie) przez swoich rodziców do pracy, żeby wzbudzić litość.

Lokalny Artysta said...

no racja i nie-racja. gdyby do tramwaju weszła pachnąca fiołkami uczennica szkoły muzycznej to prawdopodobnie też kogokolwiek by to chuj obchodziło.

Ksenofobizm inności i ładności.

Anonymous said...

obrazowyterroryzm.blogspot.com is very informative. The article is very professionally written. I enjoy reading obrazowyterroryzm.blogspot.com every day.
instant payday
payday loans in canada