2009/06/19

w snopie światła, a nie glorii chwały

Portale plotkarskie zakipiały, gdy wyszło na jaw, że biznesmen z Oławy (mieszkający w Warszawie) ma syna, który w przedszkolu ociera się z synem piosenkarki mieszkającej w Warszawie. Zawrzało tym bardziej, że piosenkarski synek pochodzi w połowie genomu od aktualnego męża artystki, ale przez te dzieci aktualność związku piosenkarki stała się nieaktualna, choć wciąż istniejąca w świetle prawa. Najwspanialsze były wywody w prasie o synach. Obaj mają tak samo brzmiące imię. Różnica w ilości literek "L". Znając bohatera tych wieści, pewnie w wersji z pojedynczym "L", właśnie owe "L" miało się zamienić z "N". Mamy z tego wielki ubaw, bo wiemy, jak biznesmen z Oławy parł na szkło. Widać, morda się cieszy. Tak rodzi się Jola Rutowicz na sezon 2009/2010.

Myślałem, że moje zwolnienie się z firmy prowadzonej przez bohatera plotek, pozwoli mi odpocząć od jego kolorowego świata. Przypomniał mi jednak o sobie rok temu przez kontrolę z urzędu. Minęła i znowu miałem nadzieję na spokój. Rok minął i atakują mnie wyskakujące bannery w każdym niemal portalu. Pierwszy raz w życiu zainstalowałem blokera tych śmieci. A od wczoraj gapi się na mnie z sitilajtów z okładki Wprostu. Na to nie mam co uczynić. Ale dobrze, że nie lubię Wprostu. I dobrze, że nie w każdy czwartek.

1 comment:

Rumcajs said...

Dobry tytuł.

Nowe Wprost ma formę gazety z pociągu, sukcesu raczej nie wróżę.