2008/12/01

miała być Irlandia, a jest Ameryka

Wrocław, róg Księcia Witolda i Jagiełły. 30.11.2008 r.

Trzymam się z dala. Trzymałem. Od pewnego czasu nastąpił mały przełom w tym co i jak robię. Ja jako Ja. Wczoraj rano zjadłem śniadanie w postaci szybkiej bułki i pojechałem po prostu fotografować. Ale to było inne fotografowanie niż zwykle. Nie zrobiłem tych zdjęć, które chciałem, ale kilka wyszło. Samo z siebie. To nie jest żaden cykl, nic takiego. Po prostu pojechałem robić foty. Odpocząć od uduchowionych scenariuszy, napompowanych opisów i patetycznych form. Pojechałem zrobić kilak fot. Zaparkowałem auto na Księcia Witolda, pod Costą. Puste ulice, a ja łażę z rozłożonym statywem i przypiętą mamiyą i szukam po prostu na małym wycinku miasta swoich miejsc. Lubię je i są dla mnie ważne, co dzień od lat widzę wschodzące nad miastem Słońce i sylwetki starego miasta schowanego za lekką mgłą, cienie platanów nad Odrą i majestatyczny budynek archiwum. Wczoraj nie było Słońca, ale i tak nic z tego, bo było mi po prostu dobrze. Nigdy tak się nie cieszyłem tym, co robiłem. Podchodzili ludzie, porozmawiać ot tak, jeden że ma cyfraka, a inny, że tu plac właśnie miał być sprzedany Arabom, ale nic nie budują, a tam, za Mostami Mieszczańskimi jest 15 hektarów miejsca po wojskowych. Aż po port miejski. Potem światło niby ciekawsze, ale jakoś za bardzo z góry i już mi się nie chciało dalej chodzić. A jak mi się nie chciało, to poszedłem do auta i pojechałem w inne miejsce. Ale o tym jutro.

5 comments:

camelek said...

Ale jesteś...
Byłeś 400m od naszej meliny i nie wdepnąłeś na odrobinę naleweczki.
Zapamiętamy!

Lokalny Artysta said...

a ja nie wiem gdzie Wy teraz zalegacie. Miałem iść na komediodramat za 88 minut, ale nie dam rady, bo pracy mam dużo i nie zobaczę, co robi dolnośląski ZPAF. A pewnie byśmy się tam spotkali.

Tomasz Rykaczewski said...

zyc nie umierac... :)

lukaszbiederman said...

;)) pozdr !!

Michał said...

Znowu biała limuzyna! :-)) http://lukaszbiederman.blogspot.com/2009/12/319.html