Showing posts with label ul.Oławska. Show all posts
Showing posts with label ul.Oławska. Show all posts

2011/06/14

wołanie Oławskiej



Właśnie wróciłem z Opola. Kolejne trzy lokalizacje ulicy Oławskiej przeszły ze stanu obrazu utajonego w fazę normalnego negatywu. Jak zwykle dzięki Sławojowi. Dwie godziny i wieczorny powrót do domu. Po drodze medyczny śmigłowiec i czterech idiotów w demonicznym koreańskim blaszaku, który bił rekordy popularności w połowie lat 90 XX w. A wcześniej zadzwoniła jakaś pipa z numeru zastrzeżonego i straszyła mnie, że wyłączy mi prąd. A ja nie jestem klientem żadnego przedsiębiorstwa energetycznego. Czy to już stalking? Chciała w sumie wydębić szybką wpłatę.

A w radiu grał Matt Elliott.



















Sławoj wysłał mi fotę, którą zrobiliśmy mniej więcej miesiąc temu (ale poleciał ten miesiąc) wracając z pleneru gdzieś w okolicach Czarnkowa. Piękny ten spadochron. Piękny.

2011/05/03

ul. Oławska - Jelcz-Laskowice


ul. Oławska, Jelcz - Laskowice, godz. 6:56


ul. Oławska, Jelcz - Laskowice, godz. 6:56

Na dzisiaj miałem zaplanowane dwie rzeczy: poranny wyjazd do Jelcza-Laskowic i około południowy wypad na rower. Punkt pierwszy zrealizowałem z dobrym skutkiem i sześcioma naświetlonymi negatywami. Punkt drugi muszę sobie podarować, bo wieje, jest zimno i w ogóle do dupy.



A przy okazji okazało się, że mam w maju "jedynkę". inne tło, inny but, ale kogo to obchodzi. Majowy numer miesięcznika Bieganie już w sprzedaży. Zdjęcia poźno-wiosenne robione w marcu w dzień pochmurny i po śnieżycy. Ale jak widzę, to pasuje to do aktualnej pogody na majowym weekendzie, bo za oknem pada śnieg wielkości płatków tulipana.

2011/04/17

pobudka 4.45


5:55 - ul. Oławska, Namysłów


5:58 - ul. Oławska, Namysłów


6:03 - ul. Oławska, Namysłów


6:56 - ul. Oławska, Brzeg


7:03 - ul. Oławska, Brzeg

Dzisiaj zdecydowanie najszybsze wstawanie. Przygotowany kilka godzin wcześniej termos i kanapki uwolniły od porannego, spożywczego mozołu. Księżyc generował taki blask w sypialni, że sen wydawał się pół jawą. A ja z każdym przebudzeniem bylem pewny, że nie pojadę jednak tak wcześnie i poczekam na "inny raz". Ale wiem, że innego razu nie będzie. Czasu mało, odkładanie jest bez sensu. Gdy już budzik w telefonie wydzwonił 4:45, dalej nie miałem pewności, czy wstawać. Rozważałem plusy dodatnie i plusy ujemne. W sumie zawsze senność mija, gdy już wsiądę do auta. Stąd trzeba dzień wcześniej przygotować wałówkę i konsumować po pierwszych fotach. To nie tyle, że mnie napędza, ale świadomość szykowania śniadania i gotowania herbaty działa na mnie demotywująco. Albo może jednak poleżę, wyśpię się?? Nie, poczekam na szwagra, który spał akurat u nas i miał mi pomagać przy zdjęciach. Jak szwagier nie wstanie, to trudno. Jak wstanie, to głupio będzie powiedzieć, że chcę iść spać i że nie jedziemy. Na korytarzu zapaliło się światło. Kurwa mać. Nie pośpię. Mycie zębów, ubieranie i pod kobaltowym niebem, pełnym chmur na szóstym biegu jedziemy. Jeszcze kilka chwil i będziemy w Namysłowie. Po drodze objazd przez Ligotę Książęcą i Minkowskie. Pierwszy raz tędy jadę, choć to od domu moment, ale nigdy nie lubiłem jeździć rowerem w tamtą stronę. Ale jest tam pięknie. I taki pałac (link). Aż żal, że nikt go nie remontuje (jak i innych). W Namysłowie na Oławskiej piękne, płaskie rondo. Można bezpiecznie ze środka drogi robić foty. Ale jest niedziela i ludzie idą już do kościoła. A druga część to imprezowicze. Właśnie wyszli ze swojego kościoła. Ale daliśmy radę. Pierwsza fota moja, następne zrobił mój szwagier, Marcin Kanus.

Niedawno dość przypadkowo trafiłem na piękną i dość już starą rzecz (jak na ten rodzaj muzyki). To jest dzisiaj muzyczny podkład mojego dnia. Oczy mi się zamykają i ledwo już mogę pisać.



2011/04/15

tydzień zleciał
















Nic dodać, nic ująć. Rozpocząłem wczoraj sezon rowerowy. Zima nie dokonała na mojej kondycji takich spustoszeń, jakich się bałem.

2011/04/10

second hand








Dzisiaj byłem w Opolu u Sławoja wywołać negatywy naświetlone w czasie kilku ostatnich wyjazdów. Jutro może złamię dane samemu sobie słowo i wrzucę coś dla przykładu. Raz po raz myślę, żeby odpuścić sobie niemiecką część.

Finalnie jest 13 miejscowości z Ohauer Strasse lub Ohlauer Weg:

Ohlauer Straße lub Ohlauer Weg: 10999 Berlin (Kreuzberg), 80997 München, 40627 Düsseldorf (Vennhausen), 31848 Bad Münder am Deister, 30453 Hannover (Ahlem), 58638 Iserlohn (Nussberg), 31832 Springe (Völksen), 90522 Oberasbach, 40880 Ratingen, 90473 Nürnberg, 27578 Bremerhaven (Lehe), 30853 Langenhagen, 92648 Vohenstrauss.

Wszystko się waży. Ze Sławojem rozmawialiśmy dzisiaj m. in. o tym, że fajnie jest mieć używany sprzęt, bo ma już jakąś historię. Czasem nie do zrozumienia.

2011/04/09

ul. Oławska - Poznań



Wyjazd do Poznania był pierwszym tak dalekim (dzięki pociągom daje się odczuć, że nawet niecałe 200km to wciąż długa droga) wypadem w temacie ul. Oławskiej. Za pomoc dziękuję Filipowi (link), który wykonał rekonesans i Michałowi (link), który mnie przenocował, zorganizował czas wolny (a nie było go wiele), był przewodnikiem, rozmówcą, kierowcą i generalnie prawą ręką i autorem zdjęć filmowych do dokumentacji. Teraz jestem kompletnie padnięty i idę spać, rano jadę do Opola wywołać negatywy z trzech tygodni.

Referat z wyjazdu jest poniżej.


Nagły podmuch wiatru.




Burza ziemna.






Pieta.






fot. Michał Sita


Czekając na otwarcie fastfoodu (ok. 6.56 rano) idziemy do kiosku po fajki.


Wróciliśmy na lokację. +2 ekspozycje w innych warunkach. Drzewa się gibały od silnego wiatru i chciałem zrobić jedną ekspozycję na czasie szybszym niż 1 sekunda.