Denkmal upamiętniajacy ofiary wojny prusko - austriackiej oraz wojny 1914-1918, Dziuplina/Daupe, 15.11.2019
Showing posts with label fakeflowers. Show all posts
Showing posts with label fakeflowers. Show all posts
2019/11/15
Lapidaria
Lapidarium I, Bystrzyca Oławska/Peisterwitz, 15.11.2019 r.
Lapidarium I, Bystrzyca Oławska/Peisterwitz, 15.11.2019 r.
Etykiety:
denkmal,
fakeflowers,
lapidarium
2019/11/14
Lapidarium

Lapidarium, Przeczów, 11.11.2019 r.
Do Przeczowa wybierałem się od roku, choć nie jest to daleko - niecałą godzinę rowerem i całe pół godziny autem - trudno mi było tam dojechać. Przy gotyckim kościele znajduje się sporo interesujących artefaktów, a moją uwagę przykuł pomnik poległych w Wielkiej Wojnie mieszkańców Prietzen. Niestety właśnie wtedy, kiedy tam dojechałem, wylazło słońce i zdjęcia wychodziły jak robione przez pewnego fotografika do albumu o obozie w Oświęcimiu. Ale dzień wcześniej, gdzieś na północ od Bierutowa (Bernstadt) z kolega szukaliśmy denkmala doznałem lekkiego szoku - przecież tzw. lapidaria to naturalna kontynuacja. Lapidaria na terenie Polski to domena tzw. ziem odzyskanych i naturalnie są pewnego rodzaju barometrem, zapisem. Tak jak w każdej niemal wsi był pałac lub dwór, a do dnia dzisiejszego przetrwało mniej niż jeden procent z nich, tak w każdej niemal wsi był denkmal, których przetrwało znacznie więcej, ale niewielka część zachowała swoje pierwotne znaczenie, a większość albo wyburzono, albo przemianowano na kapliczki lub upatryjotyzowano, tak w większości miejscowości szlag trafił niemieckie cmentarze. Zaorane poprzewracane pomniki - lub raczej to, co z nich zostało - w latach osiemdziesiątych XX w. zaczęto układać w jakieś formy oddania czci pochowanym na cmentarzach szczątkom ludzi. Bo trzeba było pół wieku, żeby zrozumieć, że nie ma byłego cmentarza, bo miejsce pochówku staje się cmentarzem na tak długo, jak długo pozostaje w pamięci, a kamienne nagrobki mają tę pamięć przedłużać. Niestety nawet kamień ulega pod naciskiem nienawiści i/lub złości i/lub głupoty.
Hitem na przełomie wieków były doniesienia z niedalekich wsi, że opiekun duchowy lokalnej społeczności nakazał zrobić z poniemieckich pomników chodnik wokół kościoła, albo obrzeża parkingu. W niektórych miejscach udało się to odkręcić, w innych - nie. W jednych lapidaria intencjonalnie oddają hołd, w innych - mam wrażenie, że właśnie powyżej - niekoniecznie. Trochę za nimi poszperam.
Przebudowany denkmal, oryginalny orzeł jest za murem, Przeczów/Prietzen 11.11.2019 r.
źródło: polska-org.pl
Oryginalnie denkmal musiał stać w innej lokalizacji, ale skoro pod kościołem znalazł się krzyż morowy przeniesiony ze znacznej odległości, to i denkmal nie stanowił problemu. Z jednej strony może to i lepiej - może to uchroniło oba te obiekty przed zaoraniem. Natomiast co przyświecało jego nowym opiekunom, kiedy zastępowano orła postacią Maryi - nie mam bladego pojęcia.
Krasowice wywęszyłem na Google Maps i niezastąpionym polska-org.pl - kręciłem się z synem po wsi sporo zanim odnalazłem piękny kościół - szachulcowy mur, drewniana dzwonnica w kształcie ostrosłupa. Doskonale zachowany, a pod nim denkmal, trochę mniej nachalnie przystosowany do standardów nowych mieszkańców. Nigdzie wśród zachowanych w Polsce czy normalnie stojących w Niemczech, które widziałem, nie spotkałem się, aby denkmal nosił jakiekolwiek odniesienia religijne.
Etykiety:
denkmal,
fakeflowers,
lapidarium
2018/10/31
Jaworów/Jauer i Bryłówek/Deutsch Breile

Pomnik upamiętniających poległych w wojnie 1914-1918
we wsi Jaworów (niem.: Jauer), 31.10.2018

Pomnik upamiętniający poległych w wojnie 1914-1918
we wsi Bryłówek (niem.: Deutsche Breile), 31.10.2018
Dzisiaj słońce pełną gębą, więc jedyna szansa na zdjęcia była tuż przed zachodem. Miałem jeszcze chęć dotarcia do pomnika w Owczarach, jednak w Bryłóku spotkałem dwóch starszych mężczyzn, z któymi trochę pogadałem o trudach mieszkania na wsi z dala od głównej drogi - czyli około kilometra od ruchliwej ostatnio DK 39. Jeden z nich - jak się okazało w rozmowie - jest synem nieżyjącej już Pani Stanisławy, której portret zrobiłem ponad 10 lat temu. Miała wtedy 87 lat. Zmarła w wieku 93. Z rozmowy wyszło, że wieś się wyludnia, że zostało może z piętnaście rodzin, że młodych już nie ma i że pałac we wsi spalili sowieccy żołnierze. To czasem taki wytrych bywa, więc mam dystans do takich deklaracji.
Pomnik w Jaworowie znajduje się w ciekawym miejscu - na wysepce po środku mostu. Napisy są czytelne do linii, poniżej której rozmył je deszcz - na to wygląda, bo nie ma tam śladów siłowego usuwania napisów. Nie zachował się pruski krzyż, ale przynajmniej nie został zastąpiony katolickim.
źródło: https://polska-org.pl/505897,Jaworow.html
Etykiety:
denkmal,
DST,
fakeflowers
2018/07/11
Borów/Markt-Borhau dzień drugi

Denkmal po wojnach prusko-austriackich 1740-1763 przebudowany na kapliczkę, Borów/Markt-Bohrau, 11.07.2018
Oryginalnie stał na centralnym placu we wsi, mógł mieć z sześć lub siedem metrów. Nie znam się na ich budowie - zwykle był to prostopadłościan, na nim stała kolumna, na kolumnie orzeł. Pospacerowałem trochę, ale na miejscu, gdzie stał nie ma ani śladu - teraz stoją tam ławki i stolik na prywatnej posesji. Kolumnę "poskładano" i postawiono na niej figurę. Autentycznie wpadłem na to tworząc wczorajszy wpis, więc zapraszam do "przeskrolowania".
Po drodze odwiedziłem jeszcze Przecławice, w których poniższy pomnik rzucił mi się w oczy w niedzielę, kiedy zrobiłem zupełnie głupią trasę szosą z Oławy do Środy Śląskiej drogą wojewódzką nr 346, która łączy oba miasta i w tychże miastach przecina krajową 94, która do jazdy szosówką absolutnie się nie nadaje.

Prawdopodobny denkmal po wojnach prusko-austriackich 1740-1763 przebudowany na kapliczkę, Przecławice / Prisselwitz, 11.07.2018
Denkmal po wojnnie 1914-1918 przebudowany na obelisk Wincentego Witosa w 1990 roku, Węgry/Wangern, 11.07.2018
Ten pomnik w Węgrach też mi kilka razy mignął, ale nie dawał mi spokoju. Do dzisiaj, kiedy stanąłem przed nim i pasował mi umiejscowieniem na denkmal po I Wojnie Światowej. Wlazłem szybko na niezawodny portal dolny-ślask.org.pl gdzie akurat o tym pomniku nikt nie napisał, ale jeden z autorów pokazał fotografię kamienia opatrzoną komentarzem, że to "prawdopodobnie przedwojenny nagrobek". Na zdjęciu nie widać żadnego punktu odniesienia, więc wyglądał na zwykły polny otoczak. Tymczasem ów kamień jest dość spory - około 80x120x40 cm. Widać wgłębienie po tablicy i dół obrobiony tak, by mógł stać. Takich pomników widziałem sporo w Saksonii, więc ewidentnie są to dwa pasujące do siebie elementy jednego pomnika.
Ten pomnik w Węgrach też mi kilka razy mignął, ale nie dawał mi spokoju. Do dzisiaj, kiedy stanąłem przed nim i pasował mi umiejscowieniem na denkmal po I Wojnie Światowej. Wlazłem szybko na niezawodny portal dolny-ślask.org.pl gdzie akurat o tym pomniku nikt nie napisał, ale jeden z autorów pokazał fotografię kamienia opatrzoną komentarzem, że to "prawdopodobnie przedwojenny nagrobek". Na zdjęciu nie widać żadnego punktu odniesienia, więc wyglądał na zwykły polny otoczak. Tymczasem ów kamień jest dość spory - około 80x120x40 cm. Widać wgłębienie po tablicy i dół obrobiony tak, by mógł stać. Takich pomników widziałem sporo w Saksonii, więc ewidentnie są to dwa pasujące do siebie elementy jednego pomnika.
Tymczasem uzbroiłem się w drona, bo kilka rzeczy będzie widocznych wyłącznie z góry. Ponieważ to już cięższa maszyna, więc powoli uczę się go i czekam na kurs i egzamin :) idealny sposób na fotografię lotniczą przy lęku wysokości :)
Etykiety:
DST,
DWR,
fakeflowers
2018/07/10
Borów/Markt-Borhau

Denkmal 1914-1918 przebudowany na kapliczkę, Borów/Markt-Bohrau, 10.07.2018

Budynek przy ulicy Wrocławskiej 12, Borów/Markt-Bohrau, 10.07.2018
Odstępstwo od reguły, z którego jestem zadowolony. Zrobiło się dzisiaj ładne światło i pojechałem do Borowa, niecałe 30 km ode mnie. Często mijam tę sporą wieś jadąc szosą w kierunku Ślęży czy wracając z Gór Sowich i wiele tutaj pięknych rzeczy przykuwało moją uwagę. Denkmal jednak wpadł mi w oko dopiero w marcu, kiedy już bardziej się im wszystkim przyglądałem szukając perełek do kolekcji. Nie lubię zbyt liści na drzewach, bo przy tym trybie pracy i lekkim podmuchu wiatru nie są zamrożone, tylko jakieś takie rozmazane. Kiedyś to nie robiło różnicy, bo i tak tego nie było widać, tylko głównie cieszyłem się, że laborant nie spierdzielił mi kolejnej partii materiału. A teraz jest D810 i Sigma Art i Irix i jak coś jest, to to jest i widać i mam spokój. Albo nie mam. Dzisiaj akurat jest bezwietrznie i Słońce ponad niezbyt grubą warstwą chmur, więc chcąc dać odpocząć zmasakrowanym czworogłowym mięśniom wsiadłem w auto z aparatem i statywem. I to był bardzo dobry pomysł.
Denkmal - kolejny na liście - wejdzie do kolekcji. A ten budynek zawsze chciałem sfotografować. Narasta we mnie jakaś obawa, że on zniknie, bo jego stan wydaje się pogarszać.
W samym centrum wsi stał jeszcze jeden denkmal z wojen śląskich, ale nie został po nim ślad...
Nie do cholery! - A właśnie, że został. Paczcie tu, środkowe zdjęcie:
W samym centrum wsi stał jeszcze jeden denkmal z wojen śląskich, ale nie został po nim ślad...
Nie do cholery! - A właśnie, że został. Paczcie tu, środkowe zdjęcie:
Etykiety:
Borów,
DST,
fakeflowers
2018/03/20
Konwersja.
Denkmal 1914-1918, Borek Strzeliński/Grossburg, 19.03.2018 r.
Oryginał na dole po prawej, źródło: dolny-slask.org.pl
Denkmal 1914-1918, Stary Henryków/Alt Heinrichau, 19.03.2018 r.
Oryginał, źródło:dolny-slask.org.pl
Oba monumenty są dla mnie dość zaskakujące. Pierwszy z nich, z Borka Strzelińskiego, jest naprawdę gigantyczny i sprawia wrażenie wykutego z jednego bloku granitu. Na oryginalnych fotografiach dostępnych na doskonałym portalu dolny-slask.org.pl nie wynika, że metalowe ogrodzenie istniało wokół pomnika przed 1945 roku. Jeśli zatem pojawiło się w czasach powojennych, co by na nim robił pruski krzyż? Pomnik jest symetryczny, z czterech stron były tablice z nazwiskami mieszkańców Grossburga poległych w I Wojnie Światowej. Teraz tablice dotyczą postaci Karola Wojtyły oraz poległych polskich żołnierzy w czasie II Wojny Światowej oraz - co naturalne w pomnikach mających podkreślić związek osadników z nowym domem - "powrotu ziem do macierzy". Tylko tablice wyglądają na dość nowe (po roku 2000), a narracja oparta o "powrót na dawne ziemie piastowskie" była obecna na obiektach - spośród tych, które udało mi się zauważyć - spolonizowanych mniej więcej do lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku.
Co ciekawe, Niemcy nie "sklejali" pomników wojennych z wiarą. Nie pojawiały się nawet zbyt blisko konkretnych cmentarzy (bo w wielu wsiach były katolickie i ewangelickie osobno), ani zbyt blisko kościoła/kościołów. Dlatego też niecodziennym zjawiskiem jest dla mnie pomnik ze Starego Henrykowa będący niemal częścią kościelnego muru, nasypu i muru oporowego. Polonizacja pomnika była dość inna i jak dotąd jedyna w swoim rodzaju.
Etykiety:
denkmal,
fakeflowers
2018/03/13
Konwersja.
Denkmal 1914-1918, Nadolice Wielkie/Groß Nädlitz, 13.03.2018
Denkmal 1914-1918, Zbytowa/Vielguth, 13.03.2018
Denkmal 1914-1918, Smolna/Schmollen, 13.03.2018
Denkmal 1914-1918, Ligota Wielka/Groß Ellguth, 13.03.2018
Denkmal 1914-1918, Nowy Dwór/Neu-Vorverk, 13.03.2018
Denkmal 1914-1918, Jelcz/Jeltsch, 13.03.2018
Denkmal 1914-1918, Wawrzęcice/Lorzendorf kr. Ohlau, 15.02.2018
Denkmal 1914-1918, Ścinawa/Deutsche Steine, 15.02.2018
To już niemal wszystkie z "mojej" okolicy, które przez ostatnie miesiące wynotowałem sobie podczas rowerowych wycieczek. Niektóre są tak mocno przerobione, że odpuściłem sobie kompulsywne ich fotografowanie - skupiłem się na tych, na których rozstrzał symboliki jest niemal oczywisty. Na koniec zostawiłem sobie obiekt w Starym Henrykowie. Może jutro uda mi się tam podjechać. Większość z pruskich pomników upamiętniających poległych w Wielkiej Wojnie 1914-1918 - jeśli już została przebudowana, lub raczej "przewotowana", o ile istnieje takie słowo - stała się słupowymi kapliczkami. Ale jest także spora ilość zachowanych w dobrym stanie, lub innymi słowy niezauważonych przez nadgorliwych prusofobów. Czasem nie wiem, co jest gorsze, czy zaniedbująca ignorancja, czy nadgorliwy pseudopatriotyzm.
Etykiety:
denkmal,
fakeflowers
2018/02/15
Decydujący moment i statyw

Oława, ul. Chrobrego/Ohlau, Oderschtrasse, 15.02.2018 r.
Pierwszy raz takie coś mi się w życiu wydarzyło. Zawsze działo się to w sytuacjach, kiedy już nie byłem w stanie zrobić zdjęcia. Albo jak zrobiłem, to było dramatycznie nieostre, bo zbytnio zawierzyłem skali głębi ostrości. Lub cokolwiek - efekt był ten sam: "znowu nie wyszło". Aż do dzisiaj.
A do tego miejsca podchodziłem kilkukrotnie, bo obok znajduje się most na Odrze, jedyny w mieście, obok którego stał kiedyś kompletny pomnik poświęcony radzieckiej armii - narzutowy głaz, dwa hełmy i tablica, którą usunięto zaraz po ewakuacji sowieckich wojsk na początku lat 90. ub. wieku.
Zrujnowany pomnik pamięci poległych żołnierzy radzieckich, Oława, ul. Chrobrego/Ohlau, Oderschtrasse, 15.02.2018 r.
Sam most był fotografowany w kwietniu 2006 roku przez André Köhlera w ramach cyklu ODRA_ODER. No i ja go wtedy widziałem i chyba nawet zagadałem. Albo bardzo chciałem zagadać - już nie pamiętam, choć to było raptem 12 lat temu.
Dzisiaj było fajne światło, więc rano wykorzystałem wolną chwilę między stertą zleceń i poleciałem zarejestrować kilka planowanych obiektów. Wrzucę je w większym składzie niebawem, ale wszystko dzieje się pod kryptonimem fake flowers/sztuczne kwiaty i udało mi się zebrać już dość sporo "artefaktów".
Muzycznie od kilku dni:
Muzycznie od kilku dni:
Etykiety:
fakeflowers,
Sigma-35-1.4-A
2017/03/15
Sztuczne kwiaty - z zaskoczenia
Brożec/Brosewitz 1/3, 15.03.2017 r.
Brożec/Brosewitz 2/3, 15.03.2017 r.
Brożec/Brosewitz 3/3, 15.03.2017 r.
Pojechałem do Brożca, bo chciałem sfotografować i remizę (choć to mi już nie jest potrzebne, ale skoro zacząłem i ona i tak tam była, to nie zaszkodzi ją mieć w archiwum) i - a właściwie przede wszystkim - kriegdenkmal. Losy pomników upamiętniających poległych podczas Pierwszej Wojny Światowej są bardzo różne - wiele z nich to wspaniałe, modernistyczne obeliski, które spektakularnie "ujezuskowiono", zdejmując (odtłukując) pruskie krzyże i zbyt oczywistą symbolikę, niepasującą do "ujezuskowienia". W Brożcu udało się usunąć część, ale miecze zostały, więc pomalowano je na błękitno. Niestety ze zdjęć nie byłem zadowolony. Po pierwsze dlatego, że ktoś tak zaparkował auto, że najlepsze miejsce do fot było stracone, a po drugie - zza chmur dawało o sobie znać Słońce i strasznie psuło mi światło przez to. Zrobiłem sobie spacer wokół kościoła i doznałem lekkiego szoku - zrobiono porządek z epitafiami poniemieckich nagrobków, które stanowiły elementy chodnika wokół kościoła. Wygląda na to, że umieszczono je w jednym miejscu, ale w możliwie kulturalny sposób. Wróciłem na centralny plac, ale nic się nie zmieniło w temacie obelisku, więc zrobiłem zdjęcie remizy, potem jeszcze jedno podejście do obelisku i wsiadłem do auta, żeby pojechać kawałek wybrukowaną, boczną drogą w kierunku na Częszyce. I nagle dup! Mur zamigotał tak mocno, że zatoczyłem jedno, potem drugie kółko. Zaparkowałem borę i zacząłem się krzątać wokół domu, który stał idealnie - "na wyspie" otoczonej srebrzystą fosą bruku. Od południa plac zabaw, ale od zachodu - szok szoków. Suprematyzm level hard. Nie uda się być niewidzialnym na wsi - duży czarny mieszaniec zaczął szczekać, ktoś się ruszył w drzwiach "Dora cicho, cicho..."
- Dzień dobry, to pana dzieło?
- Tak, ja to zrobiłem (wyraźnie z dumą).
- Mogę zrobić temu zdjęcie (wiem, że mogę, ale tak samo mogę też zapytać).
- A rób pan!
Wiedziałem, że będzie dużo mówione i wiedziałem, że czegoś zapomnę. Zapomniałem, że mam przy sobie cyfrowy dyktafon. Zapomniałem, żeby pana spytać o imię chociaż. Ale umówmy się, że od tej pory do końca wpisu to będzie Starszy Pan. No więc Starszy Pan udzielił mi pozwolenia i gdzieś zniknął. Ustawiałem się do pierwszego zdjęcia i wytężając wzrok starałem się na ekranie ustawić dobrze ostrość i pozostałe parametry. Swoja drogą jestem o krok od tego, żeby zacząć używać czarnej szmaty jak w wielkim formacie. O krok.
Starszy Pan wrócił. Ewidentnie chciał pogadać:
- Się narobiłem przy tym, kurwa, strasznie. A moja kobita to się nagadał, ale zrobiłem. Tylko tam w kilku miejscach mi dzieciaki kamykami otłukły". Tyle umiem zacytować. A szło dalej, że miał kontrolę z gminy, ale przecież nie zniszczył, że to kupa pracy, że nawet, jeśli to z opadów, to koszty były, że dom też remontuje, ile może, że cokół zrobił wokół, że altanę dobudował, a potem oszklił. I że jak przyjeżdżają Niemcy, to robią zdjęcia. W międzyczasie ja zapytałem Starszego Pana, czy mogę zrobić mu zdjęcie na tle jednej z rozet i jeszcze chwilę pogadaliśmy.
Nie wydaje mi się, żebym tu szydził. Nie taki jest mój cel i zrozumiałem to dzisiaj na bardzo poważnie. Oczywiście, że gdy się jest na wsi pod Dreznem, która przecież wygląda niemal identycznie, tylko jest zadbana i "oryginalna", to nasze wsie wyglądają jak swoje własne karykatury. Często, bo już nie zawsze (choć gazon z uciętego na pół Fiata 126p stojący obok klinkierowej kapliczki to jest jednak ultra-festyn). Tacy tutaj mieszkają ludzie. Udawać, że nas tu nie ma, takiej a nie innej kultury to jak próby wymazywania zawiłej historii tego i podobnych miejsc. Ewidentnie nikt nie ma pomysłu na tę część kraju. Nie mamy lokalnej kuchni, nie mamy lokalnych strojów i legend. Ale mamy to. Chyba dlatego to dokumentuję. Nie powinno się odcinak grubą krechą czasu "wtedy/teraz". To jest płynne. Tak myślę.
Etykiety:
fakeflowers
2017/02/24
sztuczne kwiaty - inny obiekt
Wiadukt autostrady A4 ponad drogą Jaczkowice - Wiązów i dawny zjazd na autostradę, 24.02.2017 r.
Wiadukt autostrady A4 ponad drogą Jaczkowice - Wiązów i dawny zjazd na autostradę, 24.02.2017 r.
Dzisiaj prędkość wiatru osiągnęła takie wartości, że 90% zdjęć było poruszonych pomimo dość ciężkiego zestawu, jakim pracuję. Niebo w swojej wariacji nie ustępowało wiatrowi i nie udało mi się zrobić tych remiz i pomników, które chciałem, co nie jest jakimś dramatem - poczekam na bardziej "martwe" chmury i może na taki dzień, kiedy nie będzie wiatru. Zrobiłem w sumie kila rzeczy - i jedną odnogę linii 262, która była ślepa i wiodła do placu, na którym przeładowywano buraki cukrowe. Wiatr zniechęcił mnie do dalszej pracy, tak jak wywiał mi wcześniej z głowy pomysł o wyjściu na rower i w drodze powrotnej do domu pomyślałem, że przecież kolejnym elementem układanki do cyklu "Sztuczne kwiaty" są nieczynne zjazdy na autostradę A4, które teraz najczęściej pełnią rolę Punktów Selektywnego Wypierdalania Odpadów, czyli wszystkiego tego, co nie da się zmieścić do pieca. Autostrada A4 praktycznie nie była rozwijana za czasów Polskich aż do połowy lat 90. XX wieku, kiedy zadecydowano, że ilość wjazdów na tę drogę zostanie mocno okrojona i że będzie płatna (w najgłupszy możliwy sposób, czyli nie-automatyczny, jak choćby na Słowacji, przez co oszczędność czasu bywa często tylko teoretyczna), systematycznie zamykano kolejne mniejsze zjazdy odcinając kolejne miejscowości od świata. Dwa hotele w Oleśnicy Małej (następny zjazd za powyższym) padły, choć jeden z nich powoli zaczyna odżywać, ale pewnie bardziej dzięki organizacji imprez dla firm, niż z podróżujących autostradą kierowców i ich pasażerów. Szkoda, bo teren przy autostradzie jest bardzo urokliwy, a hotel w starym, wielkim młynie na skraju lasu przyciągałby tłumy. Nie chce mi się komentować śmieci przy drodze. To jest obrzydliwe. Tak, jak to, że w ogóle istnieje potrzeba umieszczania tabliczek "zakaz wysypywania śmieci". Jacy tu muszą żyć ludzie (w tej części świata), że takie rzeczy muszą powstawać? Nie widziałem tego nigdzie indziej.
Etykiety:
fakeflowers
2017/02/19
drugi dzień na lotnisku
Schron samolotu myśliwskiego MiG-25 zaadoptowany na obiekt przemysłowy.
Byłe Lotnisko Skarbimierz / Flugplatz Hermsdorf, 18.02.2017 r.
Ruina schronu samolotu myśliwskiego MiG-25.
Byłe Lotnisko Skarbimierz / Flugplatz Hermsdorf, 18.02.2017 r.
Schron samolotu myśliwskiego MiG-25 używany do niedawna przez Aeroklub.
Byłe Lotnisko Skarbimierz / Flugplatz Hermsdorf, 18.02.2017 r.
Schron samolotu myśliwskiego MiG-25 zaadoptowany na obiekt przemysłowy.
Byłe Lotnisko Skarbimierz / Flugplatz Hermsdorf, 18.02.2017 r.
To drugi dzień owocnych zdjęć na byłym lotnisku, a obecnie specjalnej strefie ekonomicznej. Jeszcze niedawno przy schronie zaadoptowanym na hangar Aeroklubu znajdował się rękaw, który świadczył o tym, że to lotnisko w jakimś ułamku było jeszcze lotniskiem. Teraz jest już tylko z nazwy. Za schronem z drugiego zdjęcia buduje się gigantyczna fabryka, której bryła przykryła ostatni czynny tu pas startowy. Z jednym z mniejszych schronów zniknęły już prawie linie wymalowane niezniszczalną farbą, które wyznaczały drogę kołowania i serwisu maszyny. Wszystko powoli staje się tak "w domyśle", jak pobliska stacja kolejowa przy linii kolejowej, która już niemal nie istnieje (Brzeg - Strzelin). Tak samo w domyśle, jak większość pałaców, cmentarzy, pomników upamiętniających ofiary wojny 1914-1918. To, co nie jest zaadoptowane na działalność gospodarczą - znika pod buldożerami lub zwyczajniej - chwastami.
Jeździłem dzisiaj autem po tym zabłoconym placu, robiłem zdjęcia słuchając żurawi (i tych dostojnych ptaków, i pracujących dźwigów) i zastanawiałem się, co tu się stało?
To nie będzie pełen zapis - wybiorę kilka kadrów i tak to się będzie budować - z drobnych sum moich wszystkich frustracji. W przypadku tych budowli ujęcie frontalne wydaje się być oczywiste (dla mnie), ale zupełnie dla zabawy zrobiłem dzisiaj wyjątek (powyżej) i pewnie kiedy tam wrócę w przyszły m tygodniu (bo mam jeszcze kilka zdjęć do zrobienia), może spróbuję zrobić kilka innych.
Dużo ciekawych rzeczy o lotnisku znajduje się w biblii dolnośląskich melancholików - portalu dolny-slask.org.pl
Etykiety:
fakeflowers
2017/02/17
trudne sprawy
Lotnisko Skarbimierz / Flugplatz Hermsdorf, 17.02.2017
Lotnisko Skarbimierz / Flugplatz Hermsdorf, 17.02.2017
Nie było łatwo na lotnisku Skarbimierz - miałem mało czasu, światło było średnie (stąd jedno z trzech zdjęć lepiej wygląda jako notka na instagramie, niż jako zwykła fota). Coś tam jednak się udało i przynajmniej już wiem, w jaką pogodę / stan światła tam pojechać. Teren jest arcy interesujący i kolejne tablice informujące i specjalnej strefie ekonomicznej wyglądają tu na przemian lekko nie na miejscu. Mnie zainteresowało drugie życie bunkrów. Te prawdopodobnie były dla samolotów MiG-21, jednosinikowych odrzutowców. W brzeskim Skarbimierzu stacjonowały też jedne z najszybszych (o ile nie najszybsze) uzbrojone samoloty świata - MiG-25. Drugą bazą, gdzie one stacjonowały był Berlin. Przed każdym bunkrem były szyny, na których poruszały się betonowe drzwi - kurtyny. Pojadę tam jutro, może bez dzieci, to zrobię kilka rzeczy więcej. Póki są.
Etykiety:
fakeflowers
Subscribe to:
Posts (Atom)





















